1940 – Francja

1940 – Kampania francuska

Po internowaniu na Węgrzech rozpoczęła się stopniowa ewakuacja żołnierzy do formującego się Wojska Polskiego we Francji. Część ułanów opuszczała obozy za wiedzą dowództwa, inni przedzierali się na własną rękę. W lutym 1940 roku z Paimpont przeniesiono ośrodek kawalerii i broni pancernej na południe Francji, w rejon Awinionu.

24 Pułk Ułanów skoncentrowano w Mondragon. Rozkaz z 5 marca 1940 roku przemianował zgrupowanie na batalion kawalerii motorowej imienia 24 Pułku Ułanów, a jego dowódcą został mjr Jerzy Deskur. 8 marca wydał on pierwszy rozkaz dzienny we Francji, oznaczony numerem 34/40 — jako bezpośrednią kontynuację numeracji zakończonej na Węgrzech.

Był to symboliczny, ale bardzo wymowny gest: Pułk nie miał powstać jako nowa formacja, lecz kontynuować własną historię, tradycję i służbę.

Odtwarzanie Pułku odbywało się w trudnych warunkach. Do Francji napływali weterani kampanii wrześniowej, żołnierze z innych formacji, poborowi z Francji i młodzi ochotnicy, którzy wydostali się z okupowanej Polski. Zróżnicowany materiał ludzki trzeba było scalić w sprawnie działający oddział.

Największym problemem był brak sprzętu. Monografia Pułku podkreśla, że szkolenie bojowe i strzeleckie długo pozostawało ograniczone, a do szkolenia pancerniaków służyło zaledwie kilkanaście starych czołgów. Prowadzono jednak kursy specjalistyczne, szkolono kierowców, podoficerów i żołnierzy broni pancernej.

10 maja 1940 roku Niemcy zaatakowały Belgię, Holandię i Francję. Tempo wydarzeń gwałtownie przyspieszyło. 20 maja batalion otrzymał karabiny na pełny stan, a kilka dni później rozwiązano kursy szkoleniowe i rozpoczęto przygotowania do wymarszu.

23 maja mjr Deskur odebrał w Paryżu sztandar 24 Pułku Ułanów. Następnego dnia w Mondragon odbył się tradycyjny capstrzyk, połączony z uroczystością awansu dowódcy batalionu do stopnia podpułkownika.

29 maja rozpoczął się wymarsz z Mondragon. 31 maja batalion wyładował się w Arpajon i przeszedł do La Norville. Tam miało nastąpić właściwe formowanie 10 Brygady Kawalerii. Początkowe francuskie plany zakładały rozpoczęcie szkolenia dopiero w sierpniu 1940 roku i osiągnięcie gotowości bojowej w lutym 1941 roku.

Rzeczywistość była zupełnie inna. Na początku czerwca dowództwo francuskie zażądało gotowości do wyjścia na front praktycznie w ciągu kilku dni. Oficerowie i podoficerowie pracowali dniem i nocą, odbierając broń, amunicję, środki łączności, wyposażenie oraz 539 pojazdów mechanicznych dla organizowanej brygady. Równocześnie należało szkolić nowych kierowców i zgrywać pododdziały, które wcześniej razem nie ćwiczyły.

5 czerwca batalion przeszedł do Avrainville. Trzy dni później gen. Maczek przyjechał z rozkazem natychmiastowego utworzenia pierwszego rzutu bojowego. Kryzys na froncie nie pozwalał czekać na zakończenie organizacji.

Wobec dramatycznej sytuacji armii francuskiej do walki nie mogła wyruszyć cała nieprzygotowana jeszcze brygada. Z poszczególnych oddziałów utworzono improwizowaną grupę bojową pod dowództwem gen. Maczka.

Z 24 Pułku Ułanów wydzielono 2 szwadron motorowy pod dowództwem por. Włodzimierza Niepokończyckiego oraz pluton motocyklistów ppor. Mariana Jureckiego. 2 szwadron liczył 235 ludzi i dysponował 37 pojazdami, natomiast pluton motocyklistów liczył 24 żołnierzy i miał 13 motocykli z przyczepkami typu Indian.

Oba pododdziały weszły do kombinowanego dywizjonu kawalerii motorowej dowodzonego przez mjr. Władysława Zgorzelskiego. 10 czerwca rzut bojowy rozpoczął wyjazd na front. Pozostała część 24 Pułku Ułanów, nadal dowodzona przez ppłk. Jerzego Deskura, pozostała w zgrupowaniu płk. Kazimierza Dworaka.

To ważne rozróżnienie: w kampanii francuskiej 24 Pułk Ułanów nie walczył na froncie jako pełny pułk. W bezpośrednich działaniach grupy bojowej gen. Maczka uczestniczyły wydzielone pododdziały Pułku, przede wszystkim 2 szwadron oraz pluton motocyklistów.

Grupa bojowa, w której znalazły się wydzielone pododdziały 24 Pułku Ułanów, została skierowana do walk opóźniających w Szampanii. 13 czerwca nawiązała kontakt bojowy z Niemcami w rejonie Champaubert. Działała w warunkach szybkiego odwrotu armii francuskiej, bombardowań Luftwaffe oraz coraz poważniejszych problemów z zaopatrzeniem.

W kolejnych dniach oddział gen. Maczka cofał się na południe, zachowując zdolność do działań zaczepnych. 16 czerwca otrzymał zadanie opanowania przepraw przez Kanał Burgundzki w Montbard. Do tego czasu siła grupy bojowej znacznie stopniała.

W meldunku sporządzonym na podstawie relacji por. Włodzimierza Niepokończyckiego wymieniono m.in.:

  • uł. z cenz. Stanisława Jabłońskiego — zmarłego z ran,
  • plut. pchor. Witolda Hornowskiego — ciężko rannego, prawdopodobnie zmarłego z ran,
  • kpr. Michała Bućkę — bardzo ciężko rannego,
  • uł. Feliksa Pokutyńskiego — ciężko rannego,
  • uł. Ryszarda Łatkę — rannego,
  • kpr. Józefa Liwińskiego — bardzo ciężko rannego, prawdopodobnie zmarłego,
  • wachm. Jana Szmigla, kpr. pchor. Adolfa Trockiego, ppor. Bolesława Rządkowskiego i uł. Samuela Gitera — rannych.

Rozkaz odnotowuje ponadto 18 innych, przeważnie lekko rannych żołnierzy, których nazwisk nie ustalono.

Los pozostałych żołnierzy 24 Pułku Ułanów wyglądał inaczej. 11 czerwca zasadnicza część Pułku ruszyła z rejonu Arpajon na południe. Po przejechaniu około 210 kilometrów osiągnęła Rilly, a następnie rejon St. Varent. Jeszcze 14–17 czerwca prowadzono tam intensywne szkolenie: ćwiczono natarcie w tyralierze, zajmowanie stanowisk ogniowych i odbywano strzelania.

17 czerwca wieczorem ogłoszono pogotowie marszowe. Po całonocnym marszu Pułk dotarł 18 czerwca do Chérac. Dysponował wtedy, wraz z samochodami pancernymi plutonu rozpoznawczego, 214 pojazdami mechanicznymi. W tym samym czasie docierały już informacje o zmianie rządu francuskiego i rozpoczęciu rozmów o zawieszeniu broni.

Dla głównych sił Pułku kampania francuska stała się więc przede wszystkim wyścigiem z czasem: z jednej strony trwało gorączkowe szkolenie i organizowanie jednostki, z drugiej — załamanie Francji wymuszało natychmiastową ewakuację.

W nocy z 19 na 20 czerwca Pułk ruszył w kierunku Bordeaux. Drogi były zatłoczone wojskiem i tysiącami cywilnych uchodźców. Kolumna ominęła Bordeaux i przez Créon oraz St. Vivien dotarła w rejon portu Le Verdon.

Dowodzący zgrupowaniem płk Dworak zabiegał o paliwo, rozkazy i możliwość zaokrętowania. Z 24 Pułku Ułanów, liczącego w tym momencie 910 ludzi, 54 żołnierzy zgłosiło chęć pozostania we Francji — byli to przede wszystkim żołnierze z poboru francuskiego, mający tam rodziny.

Do Pułku powrócił również ppor. Jurecki z kilkoma ułanami swego plutonu motocyklistów, którzy walczyli w grupie gen. Maczka do chwili jej rozwiązania.

22 czerwca rozpoczęło się zaokrętowanie oddziałów na brytyjski statek „Royal Scotsman”. 24 Pułk Ułanów pełnił do ostatniej chwili ubezpieczenie naziemne i przeciwlotnicze portu, dlatego ładował się jako jeden z ostatnich oddziałów.

Kapitan statku początkowo odmówił przyjęcia kolejnych żołnierzy ze względu na przepełnienie. Płk Dworak oświadczył jednak, że nie wejdzie na pokład, dopóki nie zostanie zabrany 24 Pułk Ułanów. Ostatecznie ułani zostali zaokrętowani. Według pułkowej relacji, gdy statek odpływał około godziny 20.00, żołnierze spontanicznie zaśpiewali „Boże, coś Polskę”, „Rotę” i hymn narodowy.

Na pokładzie znajdowało się łącznie ponad dwa tysiące polskich żołnierzy z różnych jednostek. Konwój skierował się na Atlantyk. 25 czerwca o godz. 3.15 „Royal Scotsman” wszedł do Liverpoolu. Stamtąd żołnierzy przewieziono koleją do Szkocji.