1939 – Kampania wrześniowa

1939 – Kampania wrześniowa

Do wybuchu wojny 24 Pułk Ułanów znajdował się w Skawinie. Dowodził nim płk dypl. Kazimierz Dworak, a Pułk wchodził organicznie w skład 10 Brygady Kawalerii dowodzonej przez płk. dypl. Stanisława Maczka.

Według późniejszego sprawozdania płk. Dworaka Pułk wyruszył w pole w stanie żywnościowym 32 oficerów oraz 950 podoficerów i szeregowych. Stan bojowy wynosił 27 oficerów i około 700 podoficerów i ułanów.

1 września około godziny 5.00 nad Skawiną przeleciała większa grupa niemieckich samolotów, które wkrótce bombardowały Kraków. Pułk postawiono w pogotowie marszowe. Rozkaz brygady nakazywał przejście przez Myślenice i Pcim w kierunku Jordanowa, skąd spodziewano się nadejścia niemieckich jednostek pancernych i motorowych.

Wieczorem 1 września Pułk osiągnął Jordanów. Na przedpolu znajdowały się oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza, a w rejonie Spytkowic rozpoznano elementy niemieckiej 2 Dywizji Pancernej. Dowództwo brygady podjęło próbę nocnego wypadu, którego celem było zakłócenie przygotowań Niemców i opóźnienie ich natarcia następnego dnia.

2 września około godziny 6.00 Niemcy rozpoczęli natarcie na pozycje pod Wysoką. W pierwszej fali, według relacji pułkowej, wyszło około 60 czołgów. 2 i 4 szwadron, wspierane działkami przeciwpancernymi i artylerią brygady, stawiły zacięty opór. Źródło pułkowe ocenia niemieckie straty w tej fazie walki na około 20 pojazdów pancernych zniszczonych lub unieruchomionych.

Szczególnie zapisała się drużyna ckm 4 szwadronu dowodzona przez kpr. Wincentego Dziechciarza. Walczył do ostatniej chwili i poległ przy swoim karabinie maszynowym. Wyróżniła się również obsługa działka przeciwpancernego dowodzona przez kpr. Kałę, która niszczyła i uszkadzała kolejne czołgi.

Przewaga niemiecka zmusiła dywizjon mjr. Jerzego Deskura do stopniowego wycofania przez Naprawę do Jordanowa. Wieczorem, wobec sytuacji na skrzydłach, Pułk odszedł na Łętownię. 3 września utrzymał tam stanowiska przez cały dzień, odpierając działania rozpoznawcze przeciwnika.

W nocy z 3 na 4 września 24 Pułk Ułanów został przerzucony na nowy kierunek. Nocny marsz przez Pcim, Myślenice i Dobczyce liczył ponad 60 kilometrów. Odbywał się bez świateł, przez zatłoczone drogi pełne wojska, taborów i ludności cywilnej. Po dotarciu pod Kasinę Wielką Pułk nie otrzymał czasu na odpoczynek — miał natychmiast przejść do natarcia.

1 szwadron rozpoznał i opanował wzgórze 569, tworząc podstawę do dalszego uderzenia. Około południa ruszyło natarcie sił Pułku, wspierane artylerią i przydzielonymi czołgami. Polskie oddziały zajęły pierwszą linię wzgórz, jednak Niemcy odpowiedzieli przeciwnatarciem około 30 czołgów wspartych artylerią.

Walki były bardzo ciężkie. Poległ por. Zdzisław Hempel, a por. Zygmunt Gasztołd-Bukraba został ciężko ranny i później zmarł. Pułk musiał ostatecznie cofnąć się na linię wzgórza 569, ale niemiecka 4 Dywizja Lekka nie zdołała tego dnia posunąć się naprzód. W ocenie płk. Maczka był to korzystny rezultat osiągnięty mimo niewystarczających sił.

W relacjach pułkowych szczególne miejsce zajmuje postawa mjr. Jerzego Deskura, który w najcięższym momencie walki osobiście poderwał żołnierzy do dalszego natarcia.

5 września Pułk wycofał się na stanowiska pod Wiśniową. Tego dnia część sił pod dowództwem mjr. Deskura została użyta do osłony ruchu brygady. Pod Zegartowicami ranni zostali m.in. por. Jerzy Nowakowski i podchorąży Roman Chodor.

6 września ciężkie walki rozgorzały w rejonie Leszczyny i Wiśnicza. Kiedy Niemcy zaczęli spychać polskie stanowiska, płk Dworak osobiście poprowadził 1 szwadron i pluton łączności do przeciwuderzenia. Manewr zatrzymał przeciwnika i umożliwił innym szwadronom oderwanie się od walki oraz wycofanie kolumny samochodowej.

Nocą 6/7 września Pułk musiał maszerować pieszo na przełaj w kierunku Woli Radłowskiej. Był to około 50-kilometrowy marsz wykonywany po kilku dniach nieprzerwanych walk. Żołnierze byli skrajnie wyczerpani. 7 września w rejonie Żdziarca Pułk zdołał na krótko odpocząć i uzupełnić paliwo.

8 września 10 Brygada Kawalerii została podporządkowana dowódcy Armii „Karpaty”, gen. Kazimierzowi Fabrycemu. Otrzymała zadanie natychmiastowego przejścia w rejon Rzeszowa, ponieważ kierunek Tarnów – Rzeszów – Jarosław był praktycznie odsłonięty.

Początkowo Pułk kierował się na Bratkowice. Wkrótce jednak rozpoznanie potwierdziło, że niemieckie jednostki pancerno-motorowe są już pod Rzeszowem. 24 Pułk Ułanów otrzymał zadanie obrony miasta od zachodu i południowego zachodu, podczas gdy 10 Pułk Strzelców Konnych zabezpieczał kierunek północny.

Walki w rejonie Rzeszowa i następnie Łańcuta prowadzone były w warunkach stałego zagrożenia obejściem skrzydeł. 9 września Pułk poniósł szczególnie ciężkie straty w rejonie Łańcuta. Mimo to utrzymywał zdolność do dalszego marszu i osłaniania odwrotu brygady w kierunku Przeworska oraz Sanu.

Po przejściu przez Przeworsk część Pułku została wydzielona do obrony przepraw na Sanie. 3 szwadron i część 4 szwadronu weszły do grupy ppłk. Moszczeńskiego, która miała bronić rzeki pod Jarosławiem. Kolejny oddział wydzielono do obrony przeprawy pod Radymnem.

10 września walki o linię Sanu trwały przez cały dzień. Według relacji pułkowej poza szwadronami 24 Pułku Ułanów brakowało tam większych sił zdolnych do skutecznej obrony, dlatego Niemcy przekroczyli rzekę w kilku miejscach. 11 września Pułk zajął pozycje w rejonie Porudenka i Krakowca.

12 września niemieckie czołgi i samochody pancerne uderzyły na stanowiska 2 i 4 szwadronu. Utrzymanie pozycji pośredniej pod Porudenkiem umożliwiło 10 Pułkowi Strzelców Konnych oderwanie się od walki pod Krakowcem. Wieczorem nadszedł rozkaz nocnego marszu na Żółkiew.

Po przejściu w rejon Żółkwi 24 Pułk Ułanów znalazł się w działaniach prowadzonych na kierunku Lwowa. 13 września 2 szwadron wykonywał rozpoznanie w kierunku Rawy Ruskiej i organizował obronę w rejonie Dobrosina. W czasie rozpoznania polegli m.in. kpr. Franciszek Siczek i kpr. Władysław Gano.

15 września ciężką walkę stoczył 3 szwadron w rejonie Hołoska. Szwadron poniósł poważne straty. Poległ ppor. Jerzy Sadownik, a ppor. Mieczysław Otręmbski został ranny. Po walce dowodzenie szwadronem objął por. Zygmunt Starzyński.

16 września Pułk prowadził natarcie na linię wzgórz na północny zachód od Zboisk. Walki trwały również w rejonie Grzybowic. Były to ostatnie duże działania bojowe 24 Pułku Ułanów na ziemi polskiej.

Źródła pułkowe wymieniają wśród poległych w dniach 16–17 września m.in. ppor. Tadeusza Radkego, kpr. Władysława Czekirdę oraz kolejnych ułanów 1, 2, 4 szwadronu i szwadronu ckm. Straty rosły w momencie, gdy Pułk był już wyczerpany ponad dwoma tygodniami nieprzerwanych działań.

17 września Armia Czerwona wkroczyła do Polski. Dla 10 Brygady Kawalerii oznaczało to gwałtowne pogorszenie sytuacji operacyjnej. Tego wieczoru rozpoczęło się odrywanie od przeciwnika i przygotowanie marszu na południowy wschód.

18 września Pułk maszerował przez Jaryczów, Przemyślany, Rohatyn i Halicz, a następnie dalej przez Stanisławów, Nadwórną i Delatyn w kierunku Tatarowa i Jabłonicy. Wieczorem płk Dworak przekazał mjr. Deskurowi rozkaz prowadzenia Pułku na granicę węgierską.

Według rozkazu dziennego Pułku 19 września 1939 roku o godz. 7.20 24 Pułk Ułanów przekroczył granicę węgierską. Po przejściu granicy żołnierze zostali rozbrojeni i internowani. 23 września Pułk dotarł do Komárom, które wyznaczono jako miejsce jego postoju.

Kampania w Polsce dobiegła końca, lecz dla wielu Białych Ułanów nie oznaczało to końca wojny. Z Węgier rozpoczęła się droga do Francji, gdzie Pułk miał zostać odtworzony i ponownie wejść do walki.

17 dni

od 1 do 17 września nie było dnia, w którym Pułk nie uczestniczył w działaniach bojowych

4

większe bitwy wymienione przez płk. Dworaka: Wysoka, Kasina Wielka, Rzeszów i Zboiska

195

pozycji w zbiorczym zestawieniu strat osobowych kampanii

W swojej powojennej ocenie płk Dworak zwracał uwagę, że Pułk walczył z jednostkami 2 Dywizji Pancernej, 4 Dywizji Lekkiej oraz 1 Dywizji Górskiej. Przewaga Niemców była szczególnie widoczna w liczbie pojazdów pancernych, artylerii i panowaniu w powietrzu.

24 Pułk Ułanów miał ograniczoną liczbę działek przeciwpancernych. Dwa z trzech zostały szybko wyeliminowane z walki, a karabiny przeciwpancerne Pułk otrzymał dopiero w szóstym dniu wojny i w niewystarczającej liczbie — po jednym na szwadron. Mimo to oddziały przeciwpancerne i obsługi ckm należały do najlepiej ocenianych elementów Pułku.

Ogromnym obciążeniem były także nocne marsze bez świateł, zatory drogowe i brak odpoczynku. Płk Dworak oceniał, że w ciągu siedemnastu dni oficerowie i podoficerowie spali łącznie nie więcej niż około 25 godzin.

Za czyny w kampanii 1939 roku żołnierze 24 Pułku Ułanów otrzymali wysokie odznaczenia bojowe. Złotym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari IV klasy odznaczeni zostali Kazimierz Dworak i Jerzy Deskur.

Srebrnym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari V klasy odznaczeni zostali: Zdzisław Hempel, Zygmunt Gasztołd-Bukraba, Wincenty Dziechciarz, Romuald Radziwiłłowicz, Antoni Waliłko i Stefan Kała. Wielu kolejnych żołnierzy Pułku otrzymało Krzyże Walecznych.

Wrzesień 1939 roku był dla Białych Ułanów pierwszym rozdziałem wojny, a nie jej końcem. Doświadczenie wyniesione z walk pod Wysoką, Kasiną Wielką, Rzeszowem i Zboiskami miało później ogromne znaczenie podczas odtwarzania Pułku we Francji i jego dalszej służby na Zachodzie.